sobota, 16 listopada 2013

I wish I was dead, dead like You.

Piszę tę obiecaną notkę, chociaż goni mnie już czas, a woła do siebie ciepłe łóżko i dobry film. Uwielbiam takie wieczory, ciepły koc, gorąca herbata i prezent urodzinowy, którym jest płyta :) Zakupy udane, co prawda nabyłem tylko sweter, ale jestem zadowolony. Teraz tylko czeka mnie polowanie, a przede wszyskim odkładanie pieniędzy na świetne buty, które wpadły mi dzisiaj w oko. Mam tylko nadzieję, że do czasu kiedy już zdobędę całą kwotę, jeszcze te buty będą w sprzedaży. Nie wiem jak Wy, ale ja od dobrego tygodnia odliczam do świąt, chce już czuć to w powietrzu, zapach świeżych mandarynek, zapachowych świeczek, no po prostu nie mogę się doczekać. Kiedyś jednak święta cieszyły mnie bardziej, odnoszę wrażenie, że nawet trwały troszkę dłużej. Nie będę się tutaj jednak za bardzo rozpisywał na ten temat, jeszcze przyjdzie pewnie na to czas. Będę już kończył, bo za chwilę zacznie się film na który czekam dobrą godzinę, do jutra i miłego wieczoru wszystkim :)




I hear the birds on the summer breeze

1 komentarz: